Dodaj do Ulubionych      Ustaw jako stronę startową      Strona Główna      De Rauw-Sablon      Kontakt
Hodowcy Zachodni
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT

Powrót do menu

CENTRUM HODOWLANE prezentuje


HERBERT WIEDEN – CZOŁOWA HODOWLA NIEMIEC.

Znaną i bardzo szanowaną postacią w sporcie gołębiarskim na całym świecie jest Herbert Wieden zamieszkały w Solingen – Niemcy. Pasja i sposób postępowania w podejściu do gołębia pocztowego to przykład na długotrwałe sukcesy. Warto więc zapoznać się z niektórymi sposobami postępowania w tej kolonii gołębi ze szczepu HOREMANS. Spory materiał źródłowy udało się uzbierać w czasie korespondencji z Panem Wiedenem od roku 1980. Od wielu lat pojawia się zimą, w formie folderu, wydanie szczegółowo przedstawionych wyników i opisy wszystkich gołębi aktualnie istniejących w hodowli oraz opisy ich przodków z wieloma zdjęciami włącznie. Tak, że obserwacja jest prowadzona już naprawdę długo i jest podstawa do tej prezentacji. Poza tym pragnę też przedstawić Szanownym Czytelnikom sytuację związaną z postacią Pana H. Wiedena, który , jak już wspomniałem, ma wyjątkowe miejsce w światku gołębiarskim. Przez szereg lat wyniki i wiedza postawiły Go w roli eksperta i pierwszorzędnego znawcy spraw dotyczących postępowania z gołębiem pocztowym. Pan Wieden jest członkiem zespołu redakcyjnego niemieckiego czasopisma „Die Brieftaube”. Brał udział w nagrywaniu audycji telewizyjnych dla stacji WDR. Zapraszany jest na różnego rodzaju dyskusje i spotkania natury szkoleniowej np. bierze udział w takich spotkaniach organizowanych przez H. Eijerkampa. Na łamach fachowych czasopism często przedstawiane są jego poglądy. Folder od lat ma swoje stałe działy i myślę, że należy ich się trzymać.

Historia.

Już jako mały chłopiec Herbert Wieden miał kontakt z gołębiem pocztowym bo jego ojciec był znanym hodowcą jeszcze przed wojną. Po usamodzielnieniu się zakłada swoją hodowlę opartą na gołębiach od hodowców z okolicy. W 1960 roku nabywa czerwoną samiczkę od Paula Horemansa (bratanka Cornela Horemansa – twórcy szczepu Horemans).
W 1961 roku przywozi od Paula wszystkie jajka po wdowcach. Już w 1962 roku osiąga bardzo pozytywne rezultaty w doborowym towarzystwie już bardzo doświadczonych hodowców. Podstawą , jak stwierdza po latach, były nie tylko dobre gołębie, ale wskazówki i rady Paula Horemansa. Nabył oprócz gołębi również i wiedzę, która przyczyniała się do szybkich powrotów gołębi z lotów.
Następne lata to już tylko pasmo sukcesów i trwa to do dnia dzisiejszego.

Wyniki.

1967r. 7x 1-konkurs, 61,17% gołębi wysłanych w konkursie.
1968r. 6-przodownik Okręgu ( Okręg 6 – Bergisch Land ), 1-lotnik Okręgu 52,5% konk.
1971r. 1-lotniczka w Oddziale, 59,8% konk.
1972r. 5 Mistrz Niemiec, Mistrz Okręgu, 1-lotnik roczny w Oddz., 70% konk.
1973r. 2-przodownik Okręgu, 1-lotnik 0,1 w Oddz., 2-lotnik Oddz. 63% konk.
1974r. 3-przodownik Okręgu, Mistrz Oddz., 2-lotnik Oddz., 57% konk.
1975r. MISTRZ NIEMIEC, Mistrz Okręgu, 3-lotnik Okręgu, Mistrz Oddz. 1,2,3 i 5 lotnik Oddz., 1-lotnik młody Oddz., 61,6% konk.
1976r. 2 Mistrz Niemiec, Mistrz Okręgu, I-V-Mistrz Oddz., 2 i 3 lotnik
Oddz., 1-lotnik roczny Oddz., I-miejsce w locie z Wiednia, 61,3% konk.
1977r. 7 Mistrz Niemiec, 4-lotnik Okręgu, I-V-Mistrz Oddz., 61,6% konk.
1978r. 9 Mistrz Niemiec, II-V-Mistrz Okręgu, II-V-Mistrz Oddz., 59,72% konk.
1979r. 9 Mistrz Niemiec, 54,2% konk.
1980r. 5-przodownik Oddz., 52,71% konk.
1981r. wysłane 632 gołębie na loty – 423 konk. – 67%.
1982r. 2 Mistrz Niemiec, 5 i 10 lotnik Okręgu, I-V-Mistrz Oddz., 1 i 2 lotnik Oddz., 7x 1 konk., 780 sadzonych 443 konk. – 56,8%.
1983r. 5 Mistrz Niemiec, 1-LOTNIK NIEMIEC- 14 KONK., II-V-Mistrz Okręgu, 2-przodownik Oddz., 2,3 i 4 konkurs w locie narodowym z Munchen, 1 i 2 lotnik niemiecki w konkursie belgijskiego czasopisma „De Belgische Duivensport”, 756 sadzonych 438 konk.- 57,9%.
1984r. II-V-Mistrz Oddz., lot narodowy Munchen- 14 sadzonych – 11 konk w tym 1,4,11 i 19 konk., DV-0480-81-483- OLIMPIJCZYK kat. „sport”- PORTO, 639 sadzonych 350 konk. – 55%.
1985r. 3 Mistrz Niemiec, I-V-Mistrz Oddz., 3x 1 konk., 417 wkładanych 209 konk.- 50,1%.
1986r. 6 Mistrz Niemiec, 2-lotnik Okręgu, Mistrz Oddz., 444/259=58,33%.
1987r. 2 Mistrz Niemiec, 2-lotnik Niemiec 14 konk,, Mistrz Okręgu, 2 lotnik Okręgu, Mistrz Oddz., 1,3,6,8 i 9 lotnik Oddz. – 14,13,12,11,11,11 konk. 414/229= 55,3%.
1988r. 7-przodownik Okręgu, 2-lotnik Okręgu, II-V-Mistrz Oddz., DV-0480-85-223 – 1 lotnik Niemiec na Olimpiadzie w Katowicach, 674/338= 50,15%.
1989r. 3 Mistrz Niemiec, 5-przodownik Okręgu, 1-przodownik Oddz., 1-lotnik młody Oddz., 695/432=62,16%.
1990r. 9 Mistrz Niemiec, 4-przodownik Oddz., lot narodowy St. Polten- 14 sadzonych – 11 konk, lot narodowy Munchen 14/10, 605/360=59,5%
1991r. 6-przodownik Oddz., lot narodowy St. Polten – 5/4, 591/362=61,25%
1992r. 10 Mistrz Niemiec, 5-przodownik Oddz., 2x 1 konk., 755/497=66%.
1993r. 9 Mistrz Niemiec, 10-lotnik Niemiec, I-V-Mistrz Oddz., 2 i 3 lotnik Oddz., 5x 1 konk., lot narodowy St. Polten- 18/13 w tym 1,2,5,15,18,19 itd. Nagroda główna auto „Daihatsu”, 517/369=71,37%.
1994 r. uczestnictwo tylko w 8 lotach, 325/217=66,8%.
1995r. 12 Mistrz Niemiec, 3-przodownik Oddz., 1 i 3 lotnik Oddz., 3x 1 konk., 814/492=60,6%.
1996r. II-V-Mistrz Oddz., 7 i 11 lotnik Oddz., 769/490=63,7%.
1997r. 8-przodownik Oddz., 1 lotnik Oddz., 1 lotnik – roczna 0,1 Oddz., 3x 1 konk., 58,7%.
1998r. 9-przodownik Oddz., 2 lotnik Oddz., 1 lotnik roczny Oddz., 4x 1 konk., 779/470=60,33%.
1999r. 4 Mistrz Niemiec, 6-przodownik Okręgu, 5 lotniczka Okręgu, I-V-Mistrz Oddz., 15 Mistrz Niemiec młodymi, II-V-Mistrz Oddz. młodymi, 6x 1 konk., najlepsze lotniki 13, 12, 12, 11, 11, 11, 11, 10, 10, 10, 10, konk., 570/352=61,75%.
2000r. 2-przodownik Oddz., I-V-Mistrz Oddz. roczniakami, 1 lotnik roczny w Oddz. 12 konk., 7 lotnik Niemiec, najlepsze lotniki 12, 12, 12, 11, 11, 10, 10, 10 konk., 2 Mistrz Niemiec młodymi, I-V-Mistrz Okręgu młodymi, 601/322=53,57%.
2001r. 5-przodownik Oddz., 3x 1 konk., najlepsze lotniki 11, 11, 11, 11, 10, 10, 10 konk., 1-przodownik Niemiec młodymi, 2-przodownik Okręgu młodymi, 424/223=52,6%.

Jak z tego wynika pasmo sukcesów jest doskonałe. Poza tym gołębie Herberta Wiedena zdobywają liczne nagrody na wystawach za standard.

Takie osiągnięcia nie są dziełem przypadku. To sumienna, wytężona praca z doskonale realizowanym planem działania i postępowania.

Materiał hodowlany.

Bazą wyjściową są gołębie szczepu Horemans. Wśród nich na czoło wybiły się „Einbein 59”, jego syn „Schwatte Flieger”, „Tarzan” , „Dicke Rote”. Są to gołębie roczników między 1959 a 1966. Wielki wkład w sukcesy ma też „złota para” B-68-6483833 czerwony samczyk i B-68-6745532 ciemna samiczka (zdjęcie 1 ). Znowu one stają się źródłem bardzo dobrych lotników a i doskonałych rozpłodowców. Zanim ten samiec został przeniesiony wyłącznie do rozpłodu w 3 latach zdobył 34 konk. z czego 27 w 1/10 list konkursowych. Tak sięgamy roku 1980. W tym to roku pojawiły się w gołębniku dwa następne super rozpłodowce. DV-0480-80-106 czerwony samczyk, syn B-68-6483833. Jest dla przykładu ojcem 716, który w 4 latach zdobył 45 konk. Albo 83-1 do 1990 roku miał na swoim koncie 69 konk. Drugi DV-0480-80-154 c. nakr. Samiec o wyjątkowych walorach wszechstronności. Przez kilka lat rozpłodowiec nr 1 w gołębniku Herberta Wiedena. Jest wnukiem B-68-6483833. Płynie w nim też krew syna „Genaaide” i córki „Kapoena” najlepszych gołębi w tym czasie u Desmet-Mathijsa”. Po spełnieniu swej „misji” 80-154 pozostawia po sobie następcę w rozpłodzie, c. nakrapianego samczyka DV-0480-89-950. To następna gwiazda w hodowli. Historia lubi się powtarzać, 89-950 jest ojcem DV-0480-98-980, który już jako dwulatek został umieszczony w gołębniku hodowlanym. Wykorzystując walory 80-154, łączony jest jego syn z córką i pojawia się DV-0480-94-119 niebieski samiec również godny uwagi.
Przez wiele lat dawały te gołębie wspaniałe, a te z kolei były umiejętne wykorzystywane i osiągały znaczące wyniki w skali kraju. Byłoby to niemożliwe bez mistrzowskiej ręki hodowcy. Hodowane w stosunkowo czystej krwi były doskonałym materiałem do krzyżówek. Była to świadoma działalność hodowlana. Następne poczynania to wyszukanie materiału do krzyżówek a co za tym idzie uzyskanie bardzo dobrych lotników. Materiał, jak stwierdził Herbert Wieden, musiał pasować do jego gołębi pod każdym względem. Pojawiły się w gołębniku rozpłodowym oryginalne ptaki od Karla Schellensa. B-91-6255319 0,1 nakrapiana, córka z syna „Fenomenale” i z córki „Goude As 3”. Doskonała w rozpłodzie. Z tego też roku pojawia się B-91-6089826 1,0 c.nakrapiany. Syn słynnego „National 1” i jego półsiostry. Następny superrozpłodowiec, oryginalny Schellens. Z tej hodowli są jeszcze inne ptaki między innymi B-86-405 1,0 nakrapiany. Jest on potomkiem syna i wnuczki „Alte Engels”. U Karla Schellensa był bardzo dobrym lotnikiem. Wylatał 50 konk.
Najciekawszym nabytkiem ostatniego czasu jest DV-06464-91-37 „Wonder Red”. Czerwony samczyk o rodowodzie Janssen. W 1995 roku zdobył 12 konk. i był 2 lotnikiem Niemiec. W swojej karierze zdobył 7x 1 konkurs. Nabyty został od Alfreda Missala z Langenfeldu. Missal otrzymał go w prezencie jako jednego z dwóch młódków za meldunek i wypuszczenie samiczki, która zaginęła w locie. Okazał się również doskonałym rozpłodowcem i z bardzo dużym powodzeniem jest w gołębniku rozpłodowym Herberta Wiedena.

Najlepsze lotniki.

W pierwszym rzędzie trzeba wymienić olimpijczyki.
DV-0480-81-483 1,0 nakrapiany. Uczestnik Olimpiady w Porto w kat. „sport”. W latach przed Olimpiadą zdobył 25 konk. Jako młody w 1981 roku – 4 konk., 1982r.- 9 konk., 1983r. – 13 konk., 1984r.-12 konk., 1985r.- 10 i 1986r.- 9 konk. Razem 57 konk. Jest synem 80-154.

DV-0480-85-223 1,0 czerwony. Jako 3 latek miał już na swoim koncie 40 konk. 1985r.- 4 konk., 1986r.- 11 konk., 1987r. – 14 konk., 1988r. – 11 konk.
Latał od 100 do 710 km. W jego rodowodzie występują: B-68-6483833, 80-106 i 80-154.

DV-0480-70-412, 0,1 nakrapiana. W 4 latach 43 konkursy.

DV-0480-70-470, 1,0 czerwony. W 4 latach 43 konk.

DV-0480-71-274, 1,0 czerwony. Razem 65 konk.

DV-03876-73-140, 1,0 niebieski. Razem 56 konk.

DV-0480-75-113, 1,0 czerwony. Razem 45 konk. W 1976 roku 13 konk. i drugi najlepszy lotnik roczny w Niemczech.

DV-0480-77-2, 1,0 ciemny. Razem 43 konk. W 1979r. 13 konk. Syn B-68-6483833.

DV-0480-79-220, 1,0 niebieski pstry. Do 1974 roku miał już 48 konk.

B-80-4080359, 0,1 nakrapiana. Do 1987 roku 65 konk.

DV-0480-80-118, 1,0 niebieski. Razem 43 konk.

DV-0480-80-119, 1,0 niebieski. Razem 44 konk., 4x pierwszy, w 1984 roku pierwszy konkurs w locie narodowym z Munchen, w 1983 roku 14 konk. i najlepszy lotnik Niemiec w konkursie pisma „ De Belgische Duivensport”

DV-0480-80-139, 1,0 nakrapiany. Do 1984 r. 39 konk.

DV-0480-81-417, 0,1 niebieska. Razem 51 konk.

DV-0480-83-1, 1,0 czerwony pstry. W 7 latach 59 konk. i tak 4,6,7,10,13,6,11 i 12 konk.

DV-0480-84-842 1,0 nakrapiany. W 6 kolejnych latach 52 konk. i tak 3,10,11,11,11 i 6 konk.

DV-0480-88-438, 1,0 nakrapiany. W 5 latach 43 konk. i tak 4,6,11,13 i 9 konk.

DV-0480-90-1361, 1,0 c.nakrapiany. Zdobywca nagrody jaką było auto w locie z St. Polten w 1993 roku. W 1990r. – 2 konk. , jako roczny nie lotowany, 1992r.- 9 konk., 1993r.- 13 konk., 1994r.- 8 konk. Syn olimpijczyka z Porto.

Młodsza generacja lotników:

DV-03404-95-306, 1,0 nakrapiany. W latach 1997-2000 40 konk. w tym 2x 1 konkurs. Oryginalny ptak pochodzący od Hermana Ditgesa z Rees. Syn oryginalnej Schellens.

DV-0480-96-609, 1,0 c, nakrapiny. Wnuk B-826. 1997r. 9 konk., 1998r. 9 konk., 1999r. 13 konk., 2000r. 12 konk.

DV-0480-96-621, 0,1 c. nakrapiana. Córka B-826, wnuczka 90-1361. Jako roczna 12 konk.

DV-0480-96-648, 0,1 niebieska. Córka 94-119, który został wyhodowany z syna i córki- 80-154. Młoda 5 konk., roczna 9 konk., 1998r. 12 konk., 1999r. 9 konk.

DV-0480-97-403, 1,0 c. nakrapiany. Syn B-826. 1999r. 9 konk., 2000r. 8 konk.

DV-0480-97-431, 0,1 c. nakrapiana. Córka B-826. Młódkiem 5 konk., roczna 8 konk., 1999r. 12 konk. w tym 1x pierwsza, 2000r. 10 konk.

DV-0480-97-432, 1,0 c. nakrapiany. Syn B-826. Roczny i dwulatek kilka ściśle czołowych konkursów, 2000r. 11 konk., 2001 10 konk.

DV-0480-97-444, 0,1 c. nakrapina. Córka 950. Jako roczna 11 konk., 1999r. 9 konk. (1x pierwsza), 2000r. 9 konk.

DV-0480-97-467, 1,0 czerwony. Wnuk „Wonder Red 37”. Roczny między innymi 1x pierwszy konk., 1999r. 9 konk., 2000r. 8 konk., 2001r. 11 konk.

DV-0480-97-453, 1,0 czerwony. Syn „Wonder Red 37”. 1998r. 11 konk., 1999r. 11 konk., 2000r. 12 konk., 2001r. 11 konk.

DV-0480-97-442, 1,0 c. nakrapiany. Syn 950. 1998r. 8 konk., 1999r. 12 konk., 2000r. 10 konk., 2001r. 11 konk.

DV-0480-98-752, 1,0 nakrapiany. Syn 950. 1999r. 12 konk., 2000r. 9 konk., 2001r. 10 konk.

DV-0480-98-816, 1,0 nakrapiany. Wnuk 950. 1999r. 11 konk. w tym 1x pierwszy.

Jak widzimy doskonałych lotników na bardzo długiej przestrzeni czasu nie brakuje. Rokowania są pomyślne i pewnie jeszcze długi czas sukcesy będą zapewnione. Dodać jeszcze należy, że nie sposób wykazać dalszych dobrych lotników w tej hodowli. Obserwacja też wykazuje, że lotników wybitnych jest coraz więcej i są one coraz młodsze. Sporo wśród nich jest gołębi rocznych. To pewnie zasługa krzyżówki, bo cechą gołębi szczepu Horemans jest wyjątkowa witalność i długoletnia wysoka sprawność lotowa. Są dowody na to, że potrafią dobrze latać jeszcze w wieku 8 lat.

Zdrowie.

Zdrowie gołębi jest w ostatnich latach sprawą niezwykle ważną. Prawie wszyscy stosują antybiotyki, likwidując zachorowania górnych dróg oddechowych. Przeciwko Paramyco czy ospie stosujemy szczepionki. Moda ostatnich lat to powrót do leczenia gołębi metodami i specyfikami naturalnymi. Wymienia tu herbaty, soki naturalne, co wzmacnia system immunologiczny. H. Wieden zastanawia się, co jest lepsze. Trudno definitywnie sprawę rozstrzygnąć. Jak twierdzi, wiele jest dróg wiodących do Rzymu. Zaczynając od środków naturalnych, z pewnością nie mogą one szkodzić. Herbaty, czosnek, soki z warzyw wzmacniają system odpornościowy. Hodowcy stosujący te specyfiki osiągają doskonałe wyniki. Trzeba je jednak stosować systematycznie. Bardzo ważna jest wg H. Wiedena dobra sałata.
Są jeszcze „egzotyczne cudowne środki” , jest też propolis. Wszystko to jest jednak niewymierne.
W czasie pierzenia potrzebna jest metionina. Musi w tym czasie podawana być kilkakrotnie. To poprawia i jakość nowych piór i zdrowie gołębi. Po tym okresie metionina jest niepotrzebna. Jest bardzo skuteczna podawana poprzez wodę do picia.
U swoich gołębi H. Wieden o ich zdrowie zabiega już po rozdzieleniu wg płci. Kuracja przeciw „żółtemu guzkowi”, witaminy i też antybiotyki to seria zabiegów, które są tu stosowane. Znajomi hodowcy już gołębiom hodowlanym i później odsadzanym młodym podają specyfiki z antybiotykami. Rosną młode pięknie i szybko, ale czy są one rzeczywiście odporne na choroby?
Twierdzi, że i tak, na wiosnę, przed lotami należy przeprowadzić daleko sięgające badania na gołębiu zabitym w tym tylko celu. Wielu stosuje w tym czasie zabiegi profilaktyczne. To jest dość ryzykowne, ale jeśli się na takie działanie decydujemy, to musimy się z tym zmieścić do połowy marca. Przez 7 dni podajemy Ronidazol w wodzie i ten cały czas Furoxine na karmę. Takim postępowaniem zabezpieczamy stado również przed Adeno. Kuracja antybiotykowa przeciw chorobom górnych dróg oddechowych. Wspomniany jest tu Baytryl. Musi jednak być zastosowany na 6 tygodni przed łączeniem w pary. Następna istotna rada, lek musi być stosowany w pełnej dawce i w pełnym czasie stosowania. Tak przygotowane gołębie mogą przystąpić do sezonu lotowego. W jego trakcie jednak co 2 tygodnie od poniedziałku do środy podawane są leki przeciw Trichomoniazie. Po tym należy wrócić do równowagi biologicznej jelit np. za pomocą jogurtu. Zastrzega też , że nie każdy antybiotyk pomaga na wszystkie choroby. Trzeba po prostu celnie dobrać lek do choroby, aby niepotrzebnie, bezskutecznie aplikować w organizm substancje obce. Szczególnie jest to istotne, gdyż na wiele środków „sprawcy” już się uodpornili.
Odradza też stosowanie Baytrylu podczas lotów. W to miejsce proponuje środek mniej zjadliwy – Doxyciklinę. To oczywiście dla poprawy stanu górnych dróg oddechowych. Przeciw „żółtemu guzkowi” przez całą zimę podaje ocet owocowy. W sezonie zaś Ronidazol. Tuż przed lotami przez 5 dni, w trakcie ich trwania tylko 1 raz w tygodniu poprzez wodę.

Metody hodowlane.

Z treści tego punktu wynika, że H. Wieden jest hodowcą gołębia pocztowego 40 lat, poza tym ponad 50 lat hoduje kury rasowe i stwierdza, że nie ma 100% metody, która jest pewna i przyniesie pewne, oczekiwane hodowlane efekty. Potrzebny jest tzw. „łut szczęścia”. Jeśli los da nam do ręki doskonałą parę rozpłodową lub szczególnego lotnika, wtedy trzeba skrupulatnie to wykorzystać i podjąć próbę budowania skutecznego szczepu. Za parę rozpłodową uważa tę, która daje więcej niż 50% dobrego potomstwa. Radzi z tego skorzystać i zacząć budować linię. Postępowanie to zaczynamy od łączenia najwybitniejszych potomków tej pary w bliskim pokrewieństwie typu ojciec x córka i matka x syn. W ten sposób otrzymujemy wnuki. Poddajemy je również selekcji lotowej. One są dalszym ogniwem do hodowli. Mamy tu możliwość doboru partnerów takim egzemplarzom. Przestrzega jednak przed doborem na partnera znowu gołębia obcej krwi. Uważa, że wtedy można tylko śnić o szybkim , dobrym i jednorodnym szczepie. Tylko nieliczni Koledzy hodowcy potrafią dobrać „obcą krew”. H. Wieden widzi „ratunek” w gołębiach jesiennych z własnej hodowli. Od razu też uczula na zwrócenie uwagi na zdrowie takich gołębi. Ich zdrowie musi być nienaganne a ich pochodzenie będzie wyjątkowe.

Hodowla na linię.

Ta metoda jest uznawana za tzw. „dalsze pokrewieństwo”. Ma ona na celu wykorzystanie cech wybitnych gołębi, których cechy są uznawane jako „spadek”. Trzeba trzymać się tu kilku zasad. Pierwszym punktem jest zdrowie. Przy łączeniu gołębi w pokrewieństwie kwestię zdrowia należy bezwzględnie przestrzegać. Bez tego elementu ta droga jest w dużym niebezpieczeństwie.
Metoda ta jednak gwarantuje , że ciągle pojawiają się dobre wyczynowe ptaki i co jeszcze bardzo istotne, otrzymujemy dobry materiał hodowlany. Tego nie można powiedzieć o metodzie krzyżowania, szczególnie w tym drugim przypadku. Ten mocno stoi w mniemaniu H. Wiedena, kto stosuje łączenie jednorodne. Do takiego stada trzeba, od czasu do czasu, nowej krwi spróbować. Ostrożność i ostra selekcja z takimi świeżymi gołębiami jest bardzo wskazana. Tu dodam, że jedną z takich prób można było już wcześniej zaobserwować. Było sprowadzonych kilka gołębi od jednego z najlepszych hodowców Belgii – E. Devosa. Po 3 latach prób zostały one wszystkie wycofane z hodowli. Po prostu nie nadawały się do gołębi H. Wiedena. To dowód na to, że zbyt pochopnym i nieodpowiedzialnym pociągnięciem można dobrą hodowlę jednorodną dokładnie zniszczyć.

Metoda wsobna (inbred).

Ten sposób łączenia gołębi przez H. Wiedena jest stosowany w przypadku, gdy potrzebuje coś do hodowli. Rodzice takiego potomstwa to jednak gwiazdy tej hodowli. Z katalogu wynika, że stosuje to do wybitnych gołębi rozpłodowych. „Gwiazda” jest łączona ze swoim bezpośrednim potomkiem. Materiał z takiego łączenia jest przeznaczany tylko do hodowli. Dla przykładu można podać wspomnianego już DV-0480-80-154. W swoim czasie był uznawany za czołowego rozpłodowca w kraju. Był ojcem olimpijczyka w Porto, był dziadkiem olimpijczyka w Katowicach, olimpijczyka w Utrechcie ( u Grabego) a następny wnuk u F. Berndla był najlepszym lotnikiem Niemiec w 1985 roku. Córka zdobyła w 1993 r. 12 konk. i była pierwsza w locie z St. Polten – 720 km. Całe ostatnie potomstwo z tego samca poszło do woliery.
Tu wstawka
Innym przykładem najbliższego łączenia w rodzinie jest samiczka DV-0480-89-999. Pochodzi z olimpijczyka z Katowic w połączeniu ze swoją matką. Używana wyłącznie do rozpłodu z B-273. Już w 1990 roku młody po niej zdobywa komplet konkursów. Rok później jest najlepszym roczniakiem u H. Widena. W następnym roku inny syn znowu jest najlepszym roczniakiem.
Tu jest poruszona następna kwestia. Mianowicie sprawa kierunku lotów. Jeśli jesteśmy pewni trwałości wybranego kierunku lotów, to można dane gołębie wyhodować. Trwa to oczywiście jakiś dłuższy okres. Nie wszystkie gołębie na dany kierunek się nadają. W Solingen wybiera się raczej loty ze wschodu i południowego-wschodu. Są to kierunki ciężkie. Mimo, że np. w Belgii można kupić bardzo szybkie gołębie to nie wszystkie na nowych trasach zdają egzamin. Tu trzeba liczyć się z wieloma stratami. Podany jest przykład jak samczyk z „czystych Schellensów” regularnie zdobywał konkursy od 400 do 500 km. Powyżej 500 km również wracał regularnie z tym że po 8 dniach.
Wracamy jednak do metod hodowania. Bardzo wiele jest przypadków w tej hodowli, że najlepsze lotniki były uzyskane z gołębi w przedziale wiekowym miedzy 8 a 10 rokiem życia. Bardzo rzadko są zostawiane gołębie w parze na wiele lat. Jeśli jakaś para nie może być rozłączona ze względu na doskonałą jakość potomstwa to choć późnym latem są parowane z innymi partnerami a na wiosnę znowu wracają do siebie. To wzmacnia miłość a co za tym idzie poprawia jakość potomstwa, które jest do wydania. Innym sposobem tu używanym jest parowanie cennego eksponatu „w podeszłym wieku” z partnerem znacznie młodszym. Chodzi o podwyższenie ilości hormonu. Zauważa też, że od wielu doskonałych lotników ich cechy można odzyskać dopiero u wnuków.
Tu H. Wieden proponuje zagłębić się odrobinę w teorię dziedziczności i w biologię. Gołębie mają 41 par chromosomów. Potomstwo posiada również 41 par . W komórce jajowej i w plemniku chromosomy występują nie parami lecz pojedyńczo. Tak więc w potomstwie chromosomy są w połowie od matki w połowie od ojca. Różnica w chromosomach występuje jedynie w chromosomach płci. Jest chromosom męski XX i żeński XY. Jest dokładnie odwrotnie niż u ludzi i innych ssaków. Tak więc od samca gołąb otrzymuje 1 chromosom X a od samicy albo X albo Y. Zatem kombinacja może wyglądać XX lub XY. W pierwszym przypadku mamy potomka samca w drugim samiczkę. Zatem w przypadku ptaków, płeć potomka warunkowana jest chromosomami samicy. Możemy stwierdzić, że samica wytwarza 2 rodzaje jaj. Zatem, aby uzyskać syna szansa teoretyczna jest 50:50. Zatem , aby uzyskać samca z chromosomem X od lotnika, musi on pochodzić od jego córki lub syna. Stąd można tłumaczyć dziedziczenie cech dziadków przez wnuki. Jakość potomstwa zależy oczywiście również też od innych chromosomów.

Metoda lotowania wdowcami.

H. Wieden lotuje od kilku lat „suchym wdowieństwem”. Przed samym sezonem lotowym gołębie przeznaczone na loty nie wychowują żadnych młodych. Brak młodych przed sezonem lotowych spowodowany jest dwoma względami. Zbyt dużymi stratami wczesną wiosną ze względu na jastrzębie. Po drugie nie należy forsować wychowem młodych. Lotniki są łączone przed sezonem z reguły 1 marca i tylko 6 dni wysiadują jajka. Następnie znowu stado jest rozdzielane wg płci. Na 18 dni przed ostatnim lotem próbnym znowu wracają do swoich partnerów. Wieczorem przed tym lotem samiczki zostają zabrane. Samce od poniedziałku , jeśli chcą, mogą jeszcze wysiadywać na jajkach. Później jajka zostaną wyniesione i rozpoczyna się wdowieństwo.
W dzień wkładania można zrobić mały lot treningowy. Przekonał się jednak, że nie ma to większego wpływu na wynik jego gołębi, więc od kilku lat prób takich zaniechał. Boi się zbyt wczesnej formy swoich gołębi, bo po 6 lub 7 locie przychodzi lekki kryzys u wdowców.
Zawsze przed lotem pokazywane są tu samiczki swoim samczykom. Nadmienia przy tym, że nie stosuje metody zazdrości , pokazywanie samicy przed sadzeniem z jeszcze jednym samcem w celi, która co prawda daje kilka szczytowych konkursów, ale nie na długo.
Jeśli wdowiec już stoi w koszyku, samiczki są przenoszone do woliery. Znowu do celi wracają na 1 godz. przed spodziewanym powrotem samca. Jest przy tym trochę pracy, ale mamy gwarancję, że samiczki nie połączą się w pary między sobą. Najlepiej samiczkę zamknąć w połówce celki.
Jak długo wyniki są dobre należy tak postępować. Przy spadku wyników należy znowu samce czymś nowym zmotywować. Dobrym sposobem jest wspólny ze swoimi samiczkami oblot treningowy wokół gołębnika w środku tygodnia. Ważne jest jednak to, aby je natychmiast po wejściu znowu rozdzielić.
Nie wywozi swoich gołębi w tygodniu, jak robi to wielu znanych hodowców. Obserwował w tym względzie swoich najbliższych konkurentów i uznał, że wynik był umiarkowany. Zaleca więc w tym względzie ostrożność.
Uważa, że gołębie które są zdrowe, formy raczej nie gubią. Obniżkę formy powodują koksydia i problemy zdrowotne górnych dróg oddechowych. Tu natychmiast musi hodowca interweniować.
Każda istota żywa bez przerwy jest atakowana przez organizmy chorobotwórcze. Na straży zdrowia organizmu stoi system immunologiczny. Gołębie po wysiłku lotowym, mogą mieć ten system osłabiony. Wtedy forma spada. Sporo hodowców daje swoim gołębiom zapobiegawczo antybiotyki. H. Wieden jednak tego nie czyni. Uważa, że lek niszczy oczywiście bakterie chorobotwórcze, ale i też bakterie układu pokarmowego. Równowaga samorzutnie wróci dopiero po kilku dniach. W tym czasie gołąb nie wykazuje pełnej żywotności.
Drugi punkt, który tu dochodzi to wątroba. W czasie lotów jest ona zmęczona. Ma szybko pomagać przy regeneracji całego organizmu. Obce ciała, jakimi są substancje medyczne, nie pomagają w jej pracy a wręcz są dodatkowym obciążeniem. Uszczerbki są więc większe niż korzyści i to też wskazuje przeciw ich stosowaniu.
Wróćmy do metody „suchego wdowieństwa”. Jest o tyle korzystna , że gołębie przed sezonem są wypoczęte. Drugi plus tej metody to spowolnienie pierzenia. Z reguły przed lotem końcowym, gołębie mają spierzone 2 piórka. W tym względzie nie ma problemu.
Spotyka się też często z pytaniem – czy roczne do „suchego wdowieństwa” się nadają. Otóż, ptak w tym wieku nie gniazdował i nie miał szans przy tej metodzie, związać się z gniazdem. Roczniaki H. Wiedena jednak mimo to doskonale latają.

Karmienie.
Loty krótkie.


Po locie krótkodystansowym gołębie otrzymują mieszankę oczyszczającą. Podawana jest w celi gniazdowej. Nie jest to duża dawka. Wieczorem, dalej to samo i znowu w skromnej dawce. W wodzie aminy i elektrolity. Rano w poniedziałek znowu to samo. Wieczorem i we wtorek rano karma dietetyczna. Wieczorem i całą środę dobra karma dla wdowców. W wodzie drożdże. Następne dwa dni to karma bogata w węglowodany. Wieczorem ostatniego dnia przed sadzeniem witaminy na karmę.
W tym czasie gołębie jeszcze nie są w optymalnej formie i z tego tytułu jeden raz w tygodniu otrzymują wzmocnienie takimi środkami jak Mumm, Optivit czy Dinamik.

Loty średniodystansowe.

Karmienie na te trasy jest bardzo podobne jak na loty krótkie. Wydłużamy czas karmienia mieszanką energetyczną a skracamy czas karmienia dietetycznego. Energia, jak wiemy jest głównie w nasionach oleistych. Gołębie H. Wiedena prawie nie znają orzeszków ziemnych i pestek słonecznika. Jeśli już decydujemy się te nasiona, musimy być pewni, że są najlepszej jakości. Bać się trzeba grzybów, które w tych nasionach można znaleźć. Jest to niewidoczne niebezpieczeństwo, które przyniesie zupełnie inny skutek niż planujemy. Chwali w tym momencie kukurydzę. Wzmacniamy ptaki elektrolitami. Po trudniejszym locie podaje 2 razy w tygodniu aminy + drożdże piwne.

Loty ponad 500 km.

Sadzenie na te loty odbywa się często już w czwartek wieczorem. Skracamy czas karmienia dietetycznego i już od poniedziałku ptaki muszą jeść mieszankę lotową z dodatkiem czystej kukurydzy. Kto daje też orzeszki ziemne, musi pamiętać, że nie podajemy ich w ostatnich chwilach przed sadzeniem. Tłuszcz w nich zawarty nie jest dostępny natychmiast. Musi być przez organizm najpierw przyjęty, a dopiero później mięśnie mogą z niego korzystać. Węglowodany są już po kilku godzinach dostarczycielami energii. Glukoza jest to postać cukru trafiającego do komórek, między innymi i mięśniowych. Ta forma pokarmu starcza na około 100 km lotu. Później trzeba czerpać z innych form energii zmagazynowanych w organiźmie gołębia. Jest to białko czy tłuszcz. Ubytki tych substancji powodują, że ptaki wracają z trudnych lotów lekkie jak piórko. Ubytki w gospodarce mineralnej też są poważne. Możemy to zauważyć jak gołąb po powrocie, a przy siadaniu, potyka się. Przy dużej stracie wagi ciała znowu musimy zadbać o podanie elektrolitów i mineralii.
Potrzebę odbudowy stanu tłuszczy do dalszych lotów można załatwić przez podawanie gołębiom oliwy z kiełków pszenicznych czy kukurydzianych. Trzeba jednak pamiętać, aby nie przesadzić, bo nadmiar tłuszczu jest szkodliwy. Olej podajemy oczywiście na karmę.

Co podnosi wyczyny gołębi?

Osobisty pogląd przy zwiedzaniu wystawy ogólno-niemieckiej czy targach w Kassel jest jasny. Oszałamiające środki wzmacniające są zewsząd reklamowane i oferowane. Gdyby wierzyć sprzedawcom, każdy gołąb bez trudu mógłby zdobyć 12 konkursów . Wiemy doskonale, że tak nie jest. Jednak dalej preparaty kupujemy i w reklamę wierzymy.
Co zatem musimy wiedzieć? Aby mieć wymagania w stosunku od swoich gołębi to trzeba zadbać, aby zaopatrzyć je we wszystkie potrzebne im składniki. Pierwsza sprawa to zdrowa i prawidłowo dobrana karma. Następnie właściwe płyny bez których ustrój żywy nie może prawidłowo funkcjonować. Po trzecie to minerały, witaminy, elektrolity, pierwiastki śladowe. Przy dalszych lotach aminy. Uważa, że nie należy stada przewitaminizować. Nadmiar witamin A, D i K jest nawet szkodliwy i obniża wyczyny lotowe.
Herbaty, czosnek, cebula, marchew, sałata i inne substancje naturalne są zawsze pożyteczne i są składnikiem naturalnego wyżywienia i pomagają utrzymywać zdrowie. Przy podawaniu herbaty mamy kontrolę nad tym ile jej gołębie mogą przyjąć. Proponuje tu równowagę.
Po powrocie gołębi z lotu mamy dwie możliwości. Można podać w wodzie cukier gronowy lub miód a na następny dzień multiwitaminy i elektrolit albo po powrocie Volamin lub preparaty podobne składem. Po locie trudnym we wtorek należy zaaplikować aminy + drożdże na pokarm. Przy łatwym Oxygen ewentualnie Optivit, Mumm albo Dynamik wszystkie są o podobnym działaniu. Przed wkładaniem można witaminy z grupy B podać na karmę.
W drugiej połowie sezonu H. Wieden stosuje Catosal. Ten środek przyśpiesza przemianę materii i poprawia formę lotową gołębi. Znowu odwołuje się do reklam, które zalecają środki odpornościowe. W zasadzie jest to działanie pozytywne. Każda pomoc w kierunku poprawy odporności gołębia przyniesie korzyści.
O zabiegach przy młódkach jeszcze będzie mowa. Są jednak prowadzone przy nich szczepienia ochronne.

Samice – w lotach, w żadnym przypadku „słaba płeć”.

Od 1968 do 1974 już samiczkami H. Wieden lotował i to niezmiernie skutecznie. W momencie śmierci partnera w hodowli, na zajmowanie się wdowami nie było czasu. Powrót do lotowania samicami nastąpił dopiero w roku 1992. Jest to totalne wdowieństwo. Używane jednak jest tu maksymalnie 15 wdów. Za partnerów mają roczniaki, które pozostają w domu. Później już jako dwulatki wędrują do gołębnika wdowców.
Samiczki wdowy przez cały czas przebywają w swoim gołębniku. Obierają swoje celki. Nowe kandydatki też muszą sobie obrać swoje celki. Przebywają tam ze swoimi samcami.
Wielką skuteczność w lotach samiczkami wykazuje od 1992 roku. Prawie w każdym roku jest kilka samic, które zdobywały 11 czy 12 konkursów. Zasadą jest, że najlepsza lotniczka zawsze zostaje przeniesiona do gołębnika rozpłodowego. Przykładem niech będzie samiczka DV-0480-96-648. Przez 3 lata wylatała 35 konk. Dała już córkę, która jako roczna, zdobyła w jednym sezonie 12 konk. H. Wieden zaznacza tu, że bardzo mocna jest hodowla, gdzie są mocne i pewne lotniczki.
Jak zatem wygląda postępowanie w tym gołębniku? Rozdzielenie wg płci następuje dopiero na początku marca. Siedzą razem z samcami, aby nie parowały się między sobą. To jest słaby punkt przy wdowieństwie samic.
Z końcem marca zostają one znowu połączone ze swoimi partnerami. Dobrze jest, jeśli na pierwszy lot konkursowy młody ma 8 dni. Samice lecą trzy loty od młodego i jeszcze są razem z samcem. Następnie usuwamy samczyki a samiczki przenosimy do innego gołębnika. Teraz przechodzimy do typowego wdowieństwa.
Uszczerbkiem tej metody jest późne pierzenie się samiczek. Zdarza się często, że ostatnie pióra lotek zrzucają dopiero w grudniu.
Samce przed lotem są tu pokazywane. Czas przebywania pary razem jest cały czas wydłużany. Tak samo postępuje się po locie.
Wdowy latają treningowo tylko wieczorem około 1 godziny. Latają bardziej ochoczo niż wdowce.

Znaki hodowlane.

Czy są określone znaki hodowlane? H. Wieden twierdzi, że nie ma nieomylnych znaków. Wylicza tu pierścień wartościowy, małe czarne kreski w oku ( te bardzo chętnie u swoich gołębi widzi), cienką skrajną lotkę z białym brzegiem, małe białe piórka pod skrzydłem jak odcięte czy wąski wlot powietrza w jamie dziobowej. Wszystko to może pewne wartości określać, nie ma jednak żadnej pewności co do 100% wartości gołębia.
Opiniuje gołębia np. w kwestii równowagi. Uważa, że wpływ na wartość ptaka ma ukrwienie mózgu, instynkt, co jest niewymierne. Mimo długiej praktyki , ciągle z tymi samymi gołębiami, ocenia swoje trafne pociągnięcia na 80%. Trzeba dużo gołębi dobrych i dużo złych brać do ręki, aby z czasem uchwycić różnice.

Lotowanie młódkami.

Tu się w ostatnich latach wiele zmieniło. Od lotowania z gniazda, wdowieństwo aż do stosowania niedozwolonego Cortisonu. Młode, którym aplikowano te krople, później jako roczne już niczego nie dokonywały. Szczególnie to miało miejsce w Belgii. Wprowadzono zakaz dopingu i pojawiły się kontrole. Udało się sytuację opanować.
Pomysłowi hodowcy wpadli na stosowanie zaciemniania gołębnika. Nie wszystkim przynosiło to sukcesy, ale byli tacy, którzy potrafili zdobywać 40 i 50 pierwszych konkursów na liście. Jak to się robi? Zimowe młódki są po odstawieniu w gołębniku, gdzie od 9 do 16 stosuje się zaciemnienie. Zaciemnianie kończymy 15 maja. Drugi lęg jest zaciemniany do 30 maja, a trzeci do 15 czerwca, a więc bardzo krótko.
Po zakończeniu lotów znowu działamy w kierunku wydłużania dnia przez oświetlanie gołębników wieczorem. Te zabiegi pozwalają na nadrobienie zaległości w pierzeniu gołębi odnośnie piór długich. To jest też powód dla którego wielu zaciemniania nie stosuje.
W większości przypadków rewelacyjne wyniki młodymi nie przynoszą podobnych przy lotowaniu roczniakami. Wysoką cenę płacą młódki, gdy błyszczą w lotach.
Żadnych takich zabiegów H. Wieden nie stosuje w swojej hodowli.
Młode prowadzone są raczej bardzo naturalnie. Zdarza się latem , że młode się sparują. Zniosą nawet jajka, które należy im natychmiast zabrać. Młode po odsadzeniu są bacznie obserwowane. Najmniejsze oznaki słabości są przyczyną, że młody jest likwidowany. Decyduje też o takiej selekcji fakt, że ptak się po prostu nie podoba, czy źle „leży” w ręce.
Młode po odsadzeniu nie dostają żadnych witamin czy leków. Takie postępowanie ma w nich budować naturalną odporność. Interwencję lekami możemy wprowadzać jedynie przy takiej chorobie jak Adeno.
Około 4 tygodnie przed lotami młode szczepione są przeciw Paramyco. Po tym szczepieniu gołębie otrzymują Ronidazol do wody a na karmę Furoxina. To zapobiega między innymi Adeno. Jeśli jest to konieczne, nie stroni od antybiotyku na górne drogi oddechowe. Jesteśmy upewnieni badaniem kału, że młode nie mają koksydiozy czy robaków. Jeśli choć jedna z chorób tkwi w gołębiach musimy się liczyć z dużymi stratami nawet już na krótkich dystansach. Młode są pod koniec maja lub początkiem lipca 2 razy wywożone. Raz wypuszczane są po dwa, drugi raz wszystkie razem.
W czasie lotów w każdy poniedziałek do wody podaje Ridzol.
Młode nie są tutaj dopuszczane do zakładania par. Dlaczego? Otóż po wypuszczeniu młodych do oblotu te wysiadujące np. jajka już po 10 minutach próbują wracać do gołębnika. One też prowokują inne młode do siadania. H. Wieden uważa, że loty z jajek mogą być lepsze. Jednak podczas wysiadywania poprawia się ciężar gołębia. Zdarza się, że w tym czasie wyrzucane są po dwa pióra w lotkach i młody na lot się nie nadaje. Zatem naturalne sposoby prowadzenia młodych są lepsze i przez 5 lotów nie trzeba specjalnie kombinować. Ważne jest, aby każdy młody miał swoje miejsce w gołębniku. Wraca on właśnie do swojego miejsca. Jest to motywacja raczej słaba i poparowane młode zrobią lepszy wynik, szczególnie z lotów o większym kilometrażu tj. 300 – 400 km. To się jednak rekompensuje w lotach roczniakami. Wybór metody jest związany z ilością zdobywanych konkursów. Praca H. Wiedena idzie w kierunku wyhodowania szczepu, gdzie i młode, i roczniaki są już gotowe do zdobywania większości konkursów z programu lotowego. Nie chce mieć w gołębniku gołębi, które są gotowe do największych wyczynów jako 3 – latki. Uznaje, że wtedy połowa stanu gołębi do lotów nie jest w stanie uzyskiwać najwyższych osiągnięć a 4 czy 5 konkursów w sezonie nie pozwala zaliczyć gołębia do dalszego hodowania. Szkoda dla takich gołębi miejsca i czasu.
U młodych, nie uważa za sukces, jeśli młode zdobywają konkursy pod koniec list konkursowych a gołębie przylatują grupowo. Ceni bardzo konkursy zdobyte młodymi z lotów dłuższych i jeśli ptaki przylatują w pojedynkę.
Mówiąc ogólnie, bardziej liczą się u Niego 3 czołowe konkursy z ponad 150 km., niż 5 konkursów w przylotach stadem. Z doświadczenia wie, że jeśli młody z jego gołębi dobrze lata, to i w późniejszym czasie też jest doskonałym lotnikiem.
W chwili obecnej młode pochodzą głównie z gołębi spod woliery. Kiedyś było inaczej. Młode hodowały przeważnie gołębie lotowane. Jeśli dobrze dobraliśmy wtedy parę rozpłodową, to przeważnie dowiadywaliśmy się o tym jak już albo jednego, albo obu partnerów nie było. Obecnie sprawdzone rozpłodowce dostarczają co roku kilka doskonałych gołębi sportowych.

Salmoneloza, ospa – szczepienie? Tak, jednak jak?

Salmoneloza to choroba, której boimy się najbardziej. Nie jest ona jednak już taka groźna jak 40 czy 30 lat temu. Wówczas było sporo przypadków śmiertelnych. Obecność chorób w otoczeniu w sposób naturalny wykształca u organizmów przeciwciała. Gorzej z chorobami wirusowymi. Tu jedynym sposobem zabezpieczenia są szczepienia ochronne. Kiedyś była tylko szczepionka żywych bakterii „Zosal”. Nie dawała 100% odporności. Przed szczepieniem należało przeprowadzić kurację anybiotykową, inaczej szczepienie nie miało sensu. Tymczasem w Belgii wyprodukowano szczepionki z użyciem martwych bakterii. Szczepionka ta ze specyficznymi bakteriami u gołębi wygrywała. Od roku można też w Niemczech kupić szczepionkę z martwymi bakteriami o nazwie „Colombovac Para”. Za najlepszy moment do szczepienia uznaje czas po pierzeniu, a więc od połowy grudnia do końca stycznia. 3 tygodnie po zaszczepieniu gołębie nie nadają się ani na wystawy, ani do parowania. Ponowne szczepienie daje wysoką gwarancję, jednak H. Wieden robi to tylko raz w roku.

Adeno.

Choroba ta przenosi się z gołębia na gołębia, ale też i jest możliwość zarażenia się od rodziców. Sam wirus właściwie nie powoduje choroby, ale obniża sprawność systemu obronnego. Przy wysiłku lub stresie choroba ujawnia swą obecność. Pierwszy atak przychodzi, gdy młode idą pierwszy raz do kabiny. Jeśli jeszcze mamy w tym czasie upał, to już na drugi dzień po locie gołąb niewiele je, ale za to bardzo dużo pije. Nie ma w tym czasie żadnego trawienia, bo mamy do czynienia z zapaleniem jelita cienkiego. Bakterie szybko się pomnażają i zajmują narządy wewnętrzne: serce, śledzionę i wątrobę. Następuje wewnętrzne krwawienie i gołąb po 2 dniach jest martwy. Gołębie, które jednak przejdą tę chorobę za pomocą swego układu odpornościowego, stają się nosicielami i są niebezpieczeństwem dla reszty stada.
Jest kilka możliwości, aby uniknąć tej choroby. Przed lotami młodymi, na początku czerwca, na tydzień po szczepieniu przeciw Paramyco, stosuje podawanie przez tydzień Ronidazolu do wody i Furoxine na karmę. Później w każdy poniedziałek dawka Ronidazolu. Przed pierwszym lotem konkursowym jeszcze raz przez dwa dni Furixina. Przy takim postępowaniu, przez 8 ostatnich lat nie było przypadku Adeno w gołębniku H. Wiedena. Ronidazol zostaje odstawiony dopiero po ostatnim locie.
Inny sposób uniknięcia tej choroby widzi w kombinacji podawania Ronidazolu , Altabactinu i antybiotyku na górne drogi oddechowe przeważnie Suanovilu.

Szczepienia przeciw Paramyxo i ospie.

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że szczepienie to należy przeprowadzić jak najwcześniej. Pamiętać musimy o wszystkich młodych także tych jesiennych, które decydujemy się wyhodować. Następne szczepienie przeprowadzamy na gołębiach rocznych. Czy szczepić gołębie starsze, pozostawmy tę kwestię nierozstrzygniętą. Tu tego się nie robi a doświadczenie mówi, że gołąb dwukrotnie zaszczepiony nigdy nie zachorował.
Podobne zdanie ma H. Wieden o szczepieniu przeciw ospie. Gdyby gołębie nie miały kontaktu z kabiną, pewnie choroba by nie wystąpiła. Musimy jednak pamiętać, że może być przeniesiona przez gołębie lotowane. Szczepione są zatem tylko młode, bo to szczepienie daje odporność na dłuższy czas.

Gołębnik.

Tak należy konstruować gołębnik, aby gołębie dobrze się w nim czuły. Przepych nie ma tu znaczenia. Brak cieków wodnych, odrobinę wolnej przestrzeni, oddalenie też od drzew, które przynoszą wilgoć, to główne elementy, o których należy pamiętać.
Punktem drugim jest odpowiednia wentylacja. Radzi , aby wlot powietrza do gołębnika był usytuowany 50 cm nad podłogą. Wylot powierza z wnętrza gołębnika powinien być w szczycie dachu przykrywającego gołębnik. Sprawę tą możemy załatwić dachówkami z otworami wentylacyjnymi.
Wyloty gołębnika najkorzystniej powinny być skierowane na południowy- wschód lub południowy-zachód. Uważa za lepsze duże okna. Jest przeciwny wszelkiego rodzaju plastikom czy szkła w dachu. To powoduje nagrzewanie powietrza w górnej części gołębnika i traci się w ten sposób naturalny ciąg, tak ważnej wentylacji. Wspomina też o wentylacji w celach gniazdowych. Na to też należy zwrócić uwagę.

Z ostatniej chwili.

Wprowadzone do hodowli zostały następne gołębie. Warto się im bliżej przyjżeć, aby mieć obraz wśród jakich ptaków trwają poszukiwania.
Są 3 samiczki od gwiazdy belgijskiego sportu gołębiarskiego Gaby Vandenabele. Jedna po najlepszym lotniku ostatnich lat B-98-3158062 „Blicksem”. Druga po B-93-3354694 „Super Kleinen” Ten z kolei pochodzi po „Kleine”, bracie „Wittenbuika”. Jest to najlepsza krew u Vendenalele. Trzecia jest córką B-92-3233008 „Koloniel”, najlepszy syn „Wittenbuika”. „Wittenbuik” z kolei po bardzo dobrych sezonach lotowych stał się gołębiem rozpłodowym.
Od Wernera Rabe obie samiczki pochodzą po olimpijczyku DV-08749-95-494, ale po innych matkach.

Sukcesy gołębi H. Wiedena u innych hodowców.

Tu oczywiście wymienię tylko garstkę nazwisk bo lista jest bardzo długa i pewnie to stałoby się nudne. Dla przykładu:
Gerhart Huttig z Gelsenkirchen – Mistrz Niemiec Okręgu -20 w 1988r.
Friedhelm i Wilhelm Weymann i Dieter Budde – Mistrz Niemiec Okręgu -11 w 1988r.
W Polsce również hodowcy z dobrym powodzeniem, hodują te gołębie. Doskonale spisują się one u H. Karwota. Sporo pięknych wyników osiągnęły gołębie tej krwi u F. Dziury, który ostatnio nawiązał bliższy kontakt z H. Wiedenem, co zaowocowało już 6 oryginałami. Dawniej były też to gołębie tego pochodzenia , ale z drugiej ręki.
W Nowej Soli mamy też młodego hodowcę B. Wleklicha, który osobiście kupił 2 pary gołębi starych. Już ptaki z krzyżówki tej krwi, zdobywają czołowe konkursy.
Zawsze na wystawie Ogólno-Niemieckiej , w akcji gołębi z przeznaczeniem uzyskanych pieniędzy na dzieci specjalnej troski, są gołębie H. Wiedena. Trwa to nieprzerwanie od 1978 roku i ze sprzedaży Jego gołębi, w sumie uzbierała się kwota 62.450 DM, a w 2002r. 1.000 Euro. Zawsze na tę okoliczność eksponat, albo jest specjalnie wyhodowany, albo był to gołąb wybitny. Na szlachetny, cel nigdy nie żałował, doskonałego materiału.

Jak widzimy jest to hodowla niezwykła, a i sam hodowca jest człowiekiem również niezwykłym.
Życzyć należy Panu Wiedenowi i Rodzinie dalszych wspaniałych osiągnięć w sporcie gołębiarskim, planach hodowlanych i w życiu osobistym.


Opracował M. Kościelniak- Nowa Sól

Powrót do menu