Dodaj do Ulubionych      Ustaw jako stronę startową      Strona Główna      De Rauw-Sablon      Kontakt
Hodowcy Zachodni
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT
MICHEL VANLINT

Powrót do menu

CENTRUM HODOWLANE prezentuje


Inge i Gunter ENGERT- Niemcy

Małżeństwo odnoszące sportowe sukcesy


Inge i Gunter Engert od wielu dziesięcioleci dzielą miłość do gołębi pocztowych.

Od ponad 20 lat liczni hodowcy i czasopisma fachowe doceniają wyniki i hodowlę prowadzoną przez to małżeństwo. Szczególnie udanym był sezon 2004. Jednak przez wiele lat hodowla ta charakteryzuje się doskonałymi wynikami sportowymi z piękną regularnością. Hodują i lotują w miejscowości Siegen-Buchen. Teren tu mocno zalesiony i pagórkowaty. W bezpośredniej konkurencji mają 71 hodowców. W takich warunkach to oni wznieśli się na szczyty sportu niemieckiego gołębia pocztowego.


Widok na gołębniki (budowane przez firmę Steinhofer).

Spore sukcesy rozpoczęły się już od lat osiemdziesiątych. Najlepsze osiągnięcia zanotowali w początkach lat dziewięćdziesiątych. Szczytem był rok 1994 w którym zostali Mistrzem Niemiec. W roku 1995 – 6 Mistrz Niemiec. Takie wyniki nie były dziełem przypadku w silnej konkurencji. „Sprawcami” takich osiągnięć były doskonałe gołębie rozpłodowe. W 1991 roku woliera została jednak okradziona. Mimo tego faktu Gunter się nie poddał i dalej zdobywał nowe gołębie rozpłodowe. Problemu z nabyciem dobrego materiału nie było, gdyż prowadził z osobistą ambicją firmę handlową, którą prowadził po ojcu. Wysoka ambicja towarzyszy mu we wszystkich jego działaniach.
Miłość do gołębia pocztowego ma od dziecka. Hodowcą był ojciec i wujek, którzy dobrze lotowali w latach trzydziestych. Styczność z gołębiami od najmłodszych lat stworzyła mu sytuacja rodzinna. Dobrze pamięta nich samiczkę DV-03298-61-64, która reprezentowała barwy Niemiec na olimpiadzie w Londynie w 1965 roku. Po tej imprezie tę samiczkę chciał kupić Victor Fabry. Samiczka nie została sprzedana, bo to był najlepszy gołąb w niedużej hodowli. Jak to często bywa w następnym roku samiczka ta ginie na drugim locie.
W latach 60 interesy zawodowe nie pozwalały na serio zająć się „pierzastymi sportowcami”. Wiele pracy w tych latach spadało w hodowli na żonę Inge. Gunter firmę po ojcu przejmuje w roku 1970. W 1973 roku buduje własny dom. Lubuje się w tym czasie w polowaniach. Gołębie nie są jego głównym zainteresowaniem. Dopiero w 1980 roku jesienią nabywa 6 młodych od Henka Van Boxtela. Hodowcę tego znał jeszcze z lat 50. Był z nim bardzo zaprzyjaźniony. Lotują młódkami w roku 80 zdobywa 5 miejsce w sekcji. W roku 1981 był z wizytą u Braci Janssen w Arendonk. Załatwił od ręki 2 samce. Po pewnym czasie dopiero się okazało, że był to „chwyt szczęścia”.
Gołębniki lotowe były przy domu, woliera natomiast znajdowała się na terenie firmy. Nie chciał jednak w sporcie gołębiarskim „drugich skrzypiec” i szybko na terenie firmy pojawiły się też gołębniki lotowe.

Gołębniki przy domu jednak nie pozostały puste. Z nich lotuje żona, która jest sporą konkurencją dla męża i też odnosi spore sukcesy.
Hodowla oparta była w 40 % na gołębiach przedwcześnie zmarłego Henka Van Boxtela. Jednak cały czas trwały próby i poszukiwania w celu poprawy wartości sportowej stada. Wprowadzane nowe gołębie były dobierane tylko z bardzo dobrym pochodzeniem i z czołowymi wynikami. Lata 80 to praca z ptakami Van Boxtel i Janssen. O czołowe konkursy tymi gołębiami nie było trudno. Jednak przy trudniejszych lotach z kierunku południowo-wschodniego były pewne trudności. Aby to poprawić Gunter kupił kilka młodych gołębi po ptakach z woliery u Gerarda i Michela Van Hee. Wprowadzone te ptaki do krzyżówki z posiadanymi zaczęły spełniać oczekiwane rezultaty. Dalsze pociągnięcia w celu poprawy „twardości” lotników to wprowadzenie gołębia NL-83-2125649 (wnuk „637”) od Wouta Smeuldersa.


NL-83-2125649

Następnym nabytkiem był DV-0117-83-240 oryginalny gołąb od W. Krusenbauma, a więc szczep Fabry. Te dwa samce w dużym stopniu wniosły poprawę poziomu tak gołębi lotowych jak i rozpłodowych.

NL-83-2125649 był wnukiem legendarnego „637” u Smeuldersa. Jego ojcem był syn z NL-75-246637 – „637”- zwycięzca narodowy w locie z Lyonu na 16.000 gołębi wysłanych. Łączony z różnymi samicami wydawał niezliczone doskonałe gołębie. Synowie, córki i wnukowie zdobywali liczne 1 nagrody. W sumie tych 1 miejsc można naliczyć ponad 50. Ptaki z niego bardzo często zdobywały w roku 2 cyfrowe ilości konkursów.
DV-0117-83-240 też jako ptak hodowlany szybko dał o sobie znać swą wartością. Wniósł wiele dobrego w wyniki lat 80, ale też udowodnił swą wartość rozpłodową w latach 90. Był to gołąb ze starej linii „Bronze 26” pochodzący jako młódek z gołębnika Slumy a ten miał cały stan oparty na gołębiach od Krusembauma. Moc dziedziczenia wykazał już w pierwszym roku w gołębniku hodowlanym. Z różnymi samicami wydawał synów, córki i wnuków z wieloma 1 konkursami i 2 cyfrowymi wynikami. Ptak ten niestety wraz z wieloma innymi został skradziony z woliery pod koniec 1987 roku.
Bazując na doświadczeniu znowu ponownie kilka młodych od Van Hee. Następnie kilka doskonałych gołębi kupił z gołębników Norberta Normana, Stafa Van Reet, Jana Thelena, Oskara Desmeta, Karela Schellensz, Franza Stoccesa, Louisa Deleusa i od braci Herbots. Krzyżówki z tych gołębi spowodowały pojawienie się znowu wielu doskonałych lotników.
Do hodowli teraz już dochodziły ptaki nadzwyczajne. Na początku lat 90 nabył gołębia B-91-2492327 z B 86/996 – syna „Geschifte” x B 85/826 córka „Late Tom” super rozpłodowca u braci Herbots.
Jego syn DV-07719-93-56 w 1994 roku zdobył 8 konkursów, w tym 7 x w pierwszej 10 z lotu. W 1995 roku wylatał 11 konkursów i był w drużynie, która zdobyła 6 Mistrza Niemiec. W roku 1966 na 7 sadzeń zdobył 6 konkursów ( w tym 2 x 1) i został przeznaczony do woliery. Od jego braci i sióstr również otrzymali wiele zwycięskiego potomstwa.
Kilka pojedynczych gołębi doszło z licznych podróży do Belgii i Holandii. Przede wszystkim na uwagę zasługują gołębie Soontjes od Prosa Roosensa. Poza tym ptaki od Koopmana i szczep Prange od Bernharda Beumera i Theo Sanbothe. Były też gołębie od belgijskiego hodowcy i weterynarza Fernanda Mariena. Nie można nie wspomnieć o Kontaktach Engerta z Karelem Meulemansem. Tu nabył szereg świetnych samców i samiczek po zwycięzcach.
Kilka gołębi wylicytował na aukcji dobroczynnej przy okazji ogólno-niemieckich wystaw krajowych.

Trwałą pozycję w czołówce na wszystkich poziomach krajowego współzawodnictwa, mimo strat w czasie kradzieży, zapewnił sobie stałym kontaktem z zagraniczną elitą w naszym sporcie. Uważa jednak , że wydawanie sporych pieniędzy na gołębie nie zapewnia wcale sukcesów. To byłoby zbyt proste. Dużą rolę odgrywa tu umiejętność postępowania z gołębiami i solidna praca. Luksusowo urządzony gołębnik z taśmami do czyszczenia go elektrycznie nie daje gwarancji sukcesu. To konsekwencja w pracy przez wiele lat daje szansę na doskonałe wyniki.
Rok 1995 daje znowu wyniki, które są zauważalne w Niemczech. W kraju zdobywa 5 miejsce.


Ten samczyk zdobył w 1993r. 10 konkursów, w 1995 – 11. Był w drużynie zdobywającej to 5 miejsce. Jest też ojcem innego doskonałego lotnika DV-07719-97-463 (zdjęcie poniżej).


W 1998r.- 13 konkursów. Był najlepszym gołębiem sekcji. Wydał też samczyka DV-07719-02-827 który z kolei zdobył w 2004r.- 11 konk. Inny syn DV-07719-020981 w 2004r.-10.

Na uwagę zasługuje też gołąb DV-04139-93-549 ‘ który miał w swym dorobku nawet komplet konkursów w jednym roku a pochodził z gołębnika Guntera Niesa z Urbar. Już jako roczny „Tulle-549” był dobry i zdobył 9 konkursów.
Między innymi 3 konkurs z 216 km i 2 konkurs z 516 km. W roku 1995 zebrał plon z kompletem konkursów. Liczba as-punktów przekroczyła 1000. Rok później zdobywał regularnie konkursy i nie wrócił z lotu katastrofalnego. Engert jednak zdążył wprowadzić jego krew do swego stada. Uważa, że kto nie wzmacnia stada hodowlanego – cofa się w naszym sporcie. Dlatego dość często stado jest ciągle uzupełniane w nowe nabytki. Końcem roku 2003 nabył na wysprzedaży po śmierci Gummara Leysena. Kupił 6 samców i samiczkę – większość z legendarnej linii „03”. Licząc od roku 1982 do 2004 w hodowla zdobyła 86 x 1 konkurs.
Potomstwo z gołębnika rozpłodowego jest traktowane bardzo ostro wg zasady „tylko kosz podróżny decyduje o dalszym pobycie ptaków w gołębnikach lotowych”. Wiele kłopotów sprawiają też ptaki drapieżne. Oprócz jastrzębi kłopoty przynoszą osiedlone niedaleko sokoły wędrowne.
W 2004 roku udało się wywalczyć tytuł mistrza sekcji Pani Inge, z gołębników przy domu rodzinnym. Końcowy lot zbiegał się z dniem obchodów przez Inge rocznicy 70 urodzin. Radość była tym większa. Na początku sezonu było wystawione tylko 26 samców i samiczek. Po sezonie 2 gołębie wywalczyły po 12 konkursów. Mąż „wylądował” na 4 pozycji. Na ostatni lot nie mógł włożyć dwóch doskonałych wdowców ze względu na zaawansowane pierzenie.
Przegrana jest tłumaczona tym, że Gunter koszuje zazwyczaj sporą liczbę gołębi na lot i nie ma takiej sposobności jak żona Inge, indywidualnej motywacji gołębi przed lotem.

Innym hobby jakim cieszy się Gunter Engert to myślistwo. Nie ma na to wiele czasu bo większość wolnego czasu pochłaniają gołębie. Ten rodzaj rozrywki rekompensuje sobie wyjazdami na safari do południowej Afryki.

Stado karmione jest mieszanką składającą się z 22 rodzajów ziaren wg receptury Gerarda Van Hee. Skład dopasowany jest do trudnych lotów z kierunku południowo-wschodniego.
W pojniku gołębie znajdują 1 raz w tygodniu witaminy. Częściej witamin nie stosuje gdyż uważa, że bogaty skład mieszanek pokarmowych zapewnia ptakom odpowiednią ich ilość. Woda wzbogacana za to jest często octem owocowym. Wdowce 2 x w sezonie mają dostęp do wody pitnej z Metro do płukania gardzieli.






Opracował: M. Kościelniak (2009)

Powrót do menu